24 Przerwa...

Wiem, wiem...długo mnie nie było...samo się zdziwiłam, że czas tak szybko płynie.
Pewne zmiany, które zapowiadałam wcześniej już nastąpiły...ale jeszcze nie do końca wszystko jest jak należy więc zdjęć nie będzie...

Poza tym byłam przeziębiona (brrr), Wiki też była przeziębiona (brrr) i mąż też (brrr)...
Dopadło nas na całego:(

Ale nie o tym chciałam...chciałam się pochwalić wygraną w Candy u Marioli
Gąska zamieszkała w Wikusi łóżeczku i chyba się już stamtąd nie wyprowadzi:P



Zapowiedź zmian....


Więcej zdjęć będzie...nie w tym tyg jeszcze, ale może w przyszłym...

Pozdrawiam i dziękuję że zaglądacie pomimo mojej nieobecności :)))

Raczek :)




Czytaj więcej >>

43 Chromoterapia :)

Na jesienną szarugę najlepsza jest terapia kolorami...
Ostatnio mam smaka na soczyste kolory...dlatego często przesiadujemy w pokoju Wiki na kolorowym dywanie, oglądając równie kolorowe książki:)
A że kobieta zmienną jest...zamarzyły mi się jasne wnętrza z dawką kolorów :)
Zobaczymy co mi z tych planów wyjdzie...

A póki co poprawiam sobie humor żółtym kolorem:))))
Wyczytałam gdzieś ostatnio, że kolor żółty wybierają osoby cieszące się życiem...coś w tym jest...

Do zdecydowanej poprawy mojego humoru przyczyniły się dwie osoby:
mój Mąż i Asia :))



Do żółtych tulipanów buzia sama się uśmiecha a z takiego kubka herbata smakuje o niebo lepiej :D

W wkrótce więcej kolorów na naszym pięterku...
marzenia są po to żeby je spełniać-prawda???:)))

Źródło


W tym radosnym nastroju przesyłam odwiedzającym słoneczne buziaki na ten tydz :***

Czytaj więcej >>

44 Mój zwykły dzień :)))

Miałam wielką ochotę wziąć udział w zabawie fotograficznej o której Magda pisała tutaj 
ale niestety spóźniłam się. Zabawa trwała do 22 października... 

No cóż..mówi się trudno...ale nie mogłam się oprzeć i chciałam spróbować..udało się chociaż łatwo nie było. 
Pilnowałam się bardzo żeby nie zapomnieć o zdjęciach...a czas płynął tak szybko...

Ostrzegam! Będzie sporo zdjęć i opisów...post tylko dla cierpliwych :D

Oto mój wczorajszy dzień:


7.30 - Pobudka...Wiki śpi równo 12 godz i ani minuty dłużej....każdą pierwszą godz dnia 
          (czasem są odstępstwa) spędzamy na przytulaniu, czytaniu, układaniu i innych czynnościach 
           które tylko Wice przyjdą do głowy:)

8.30 - Śniadanie. Najpierw je Wikusia...z reguły jest to kaszka lub płatki z mlekiem. 
           Potem jem ja, ale Wiki nie gardzi kawałkami kanapki:)


9.30 - Czas na zabawę, rysowanie i oglądanie teledysków do ulubionych piosenek.


10.30 - Szybka przekąska i wyruszamy na spacer 
            (tym razem nie wzięłam aparatu więc zdjęć ze spaceru nie ma)


12.00 - Czas na drzemkę :) rzadko kiedy Wikusi udaje się wytrzymać dłużej niż do 12ej.
         Gdy dziecię śpi ja w tym czasie ogarniam co trzeba, gotuje. Wczoraj gotowanie mnie ominęła bo         miałam obiad z niedzieli jeszcze ale za to czekała mnie sterta ubrań do prasowania :(


13.30 - Uff...nareszcie upragniony odpoczynek...kawa (zbożowa), suche wafle (mają mniej cukru niż Wuzetka) i witaj wirtualny świecie...



 14.30 - Słyszę zza ściany "Mama, mama, mama" więc czas kończyć posiadówkę.
              Zawsze gdy wchodzę do pokoju widzę taki obrazek:


15.00 - Czas na obiad:)
            Po trzech godz snu Wiki jest wyjątkowo głodna: zjada pół miseczki kluseczek na rosole,
            kotleta mielonego, 3 kluski śląskie i pół kiszonego ogórka.
            Nie zawsze ma taki apetyt...


16.00 - Wikusią zajmuje się tatuś, który wrócił z pracy więc ja mam czas na gazetkę :)
             Trwa to dokładnie tyle czasu ile mężowi zajmuje zjedzenie obiadu.


16.30 - Porządki. Wkładamy ubrania do komody...tzn ja wkładam...
            Wiki w tym czasie opróżnia dolną szufladę :D


17.00 - Postanowiłam pokonać lenistwo, które mnie ostatnio dopadło.
             Z upolowanej w sh sukienki zamierzam uszyć Wikusi fartuszek do zestawu Małek kuchareczki.
             Udało mi się wyciąć wszystkie elementy. Dziś mam nadzieję zszyć całość :)


18.00 - Wygłupy ale nie tylko:)
             Dziś wyświetliliśmy bajkę o Smoku Wawelskim i czytaliśmy po raz nie wiem który "Babo chce"


19.00 - Kąpiel...mleko i do łóżka:)
            Tzn tylko Wikusia idzie spać...my mamy wtedy czas dla siebie :))))


20.00 - Kolacja zjedzona więc czas na odprężającą kąpiel :)


21.00 - Na wieczór pozostaje mi książka...mąż wybrał się do sąsiada (bo ten dziś wyjeżdża, 
             przyjedzie za pół roku może i muszą się nagadać)


Kładę się spać koło 22.30-23ej...tak wygląda jeden dzień z mojego życia :)
Dotrwał ktoś do końca???

Pozdrawiam i zachęcam do zabawy chociaż już dawno po terminie :)))

Raczek


Czytaj więcej >>

27 Jesienna Zima...

Pisałam już że nie za bardzo lubię jesień...Zimy też nie lubię...przede wszystkim za to zimno.
Ja jestem z ciepłolubnych zdecydowanie...czekam z utęsknieniem na wiosnę:)
A póki co Zima w tym roku zaskoczyła nie tylko drogowców...

My na szczęście do pogody za oknem jesteśmy przygotowani...tzn ja nie mam jeszcze kurtki ale już zakupiłam i do mnie leci...byleby tylko starczyła do końca Zimy:)

Pierwsze świadome zabawy na śniegu mamy zaliczone...rok temu Wiki raczej nie zwracała uwagi na śnieg...
w tym roku co innego...zdziwiona bardzo, że ten biały puch nie jest do jedzenia...







A was Zima zaskoczyła???

Pozdrawiam cieplutko spod miękkiego kocyka:))))

Czytaj więcej >>