18 Magnolia czyli o tym jak spełniam marzenia :)

Sprawiłam sobie prezent z okazji Dnia Mamy...już teraz...na zawsze...
Nie wiem już do końca czy to ja sama wybrałam, czy intuicja swoje zrobiła i wzór na mój prezent wybrał mnie...

Tatuaż...
Jedni lubią, inni nie....
jedni podziwiają u innych a sami się nie decydują...jeszcze inni po cichu marzą ale z różnych powodów odkładają te decyzje w czasie...
Ja należę do tej ostatniej grupy...
Przeczytałam gdzieś, że każda historia jest jak tatuaż na naszym ciele, zrobisz go w chwili uniesienia a zostaje na cale życie...
Moja historia jest banalna...pewnie wiele takich...
Sama nie wiem, kiedy po raz pierwszy zakiełkowała myśl, że chcę...pewnie to było jeszcze w liceum w okresie dorastania gdy zobaczyłam małą panterę na plecach koleżanki (pamiętam ją bardzo dokładnie i pewnie teraz, po 14 latach potrafiłabym ją odwzorować)....chciałam ale sama nie wiedziałam co...mijały lata...myśli o tatuażu wracały jak bumerang z różną częstotliwością...i dosyć szybko ulatywały...bo zawsze było coś...
Miałam marzenie....tatuaż na 30 urodziny....ale dosyć ważne zmiany zyciowe spowodowały, że to nie był dobry czas....rok temu...dokładnie rok, postanowiłam nie odsuwać marzeń w czasie...ani tych małych ani tych dużych...życie trwa teraz....nie wiemy ile go jeszcze nam zostało więc czy warto odkładać wszystko na potem???
Wiadomo, że czasem są bariery nie do przeskoczenia...i nie możemy zrealizować wszystkiego już teraz ale przy odrobinie dobrych chęci i przychylności losu może się to udać...za rok, dwa, dziesięć....w momencie, którego się najmniej spodziewamy...
...bo marzenia się nie spełniają same...marzenia się spełnia...

Ja swoje małe marzenia postanowiłam spełnić krok po kroku...
najpierw sesja (o której pisałam tutaj) potem tatuaż....możliwość zrobienia sesji spadła mi jak z nieba i wszystko zostało ustalone w 2 tyg....co do tatuażu z tym już było pod górkę...napisałam do tatuażystki i sądziłam, że miesiąc później będę dumnie nosić swój rysunek....o naiwności! nie pomyślałam, że dobrzy tatuażyści mają na prawdę dłuuuugie terminy....jednak nie chciałam nikogo innego i zapisałam się....we wrześniu na maj....8 m-cy...ponad...prawie jak ciąża :P
No i potem o całej sprawie zapomniałam....dzieci, dom, obowiązki...czas zasuwał....nagle tydz temu obudziłam się, że to prawie już a ja tak na prawdę nie wiem co i gdzie chce...(plany miałam takie KLIK)już miałam właściwie stchórzyć bo niczego nie byłam pewna na 100% ....ale jak nie teraz to kiedy???

Poszłam z duszą na ramieniu, z mglistą wizją pudrowego kwiatu, który wpadł mi w oko tydz wcześniej i miejscem na które się zdecydowałam....na szczęście trafiłam na mega zdolną i przesympatyczną tatuażystkę z którą wspólnie wybrałyśmy zdjęcie magnolii....takie...i na jego podstawie powstał wzór...


Po ponad godzinie czasu na moim prawym obojczyku pojawiła się idealna (dla mnie) magnolia...
Żartuje, że od teraz stwierdzenie w moją stronę, że wyglądam kwitnąco nabiera dosłownego znaczenia:)


Dlaczego magnolia??
Sama nie wiem...mało mądrze zabrzmi, że po prostu mi się podoba...i na żywo jako kwiat i jako tatuaż na moim ciele...Magnolia w Japonii symbolizuje czystość i szczerość....
drzewa magnolii w zależności od gatunków rozkwitają na wiosnę...to zupełnie tak jak ja....co zresztą zawsze widać....nie raz, nie dwa i nie pięć mówiłam, że jestem ciepłolubna i nie cierpię zimy...wiec ze wzorem trafiłam idealnie :)

A teraz??
Teraz czas na kolejne, tym razem zdecydowanie większe, marzenie:)
Ale o nim póki co Ciiii....

Pozdrawiam

Hally

18 komentarzy:

  1. Bardzo dobra Ciebie pasuje ten kwiat. To teraz czekam na kolejne teksty z serii "spełnione marzenia" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NA to najwieksze to trzeba kilka lat poczekać:P

      Usuń
  2. Ja z tych co podziwiają ale nigdy nie zrobią.
    Twój wyjątkowo mi się podoba.Pięknie Halinko.
    Brawo za odwagę.
    No i trzymam kciuki za to kolejne z marzeń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłączam się do tego wpisu :)))

      Usuń
    2. Dziękuję dziewczyny moje Kochane:*
      Doskonale rozumiem to nastawienie bo ja tak mam z wieloma rzeczami, że u kogoś mi się podoba ale sama bym nie założyła/nie zrobiła :)

      Usuń
  3. Ja już prawie zapomniałam ze mam tatuaż. pewnie dlatego, ze go na co dzień nie widze :))
    twój jest piękny i ...romantyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie długo myślałam nad miejscem i miało być inne...ale gdy wpadł do głowy wzór to miejsce automatycznie się zmieniło:)

      Usuń
  4. Podoba mi się i to bardzo, delikatny, kobiecy, subtelny...
    Może i ja się kiedyś skuszę ;)
    Fajnego dnia!
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA nie żałuję, że czekałam...gdybym zrobiła z 14 lat temu miałabym pewnie teraz delfinka nad kostką albo motylka na łopatce...:)

      Usuń
  5. pięknie się prezentuje. podziwiam odwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję...boleć aż tak nie bolało...tylko ta świadomość, że na zawsze:)

      Usuń
  6. Suuper Kochana !!!! :) Tak Trzeba spelniac swoje marzenia ,malymi kroczkami i wszystkie uda sie spelnic :))) Piekny sprawilas sobie prezent :)) Ojj tak wygladasz Kwitnaco :)) Buuziaki :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny tatuaż Halinko. Jakbym była szczuplejsza to pewnie też bym się zdecydowała.
    Ja swoje wielkie marzenie spełniłam we wrześniu. Niebawem też o tym napiszę 😊

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Osoby komentujące anonimowo proszę o podpisanie się...:)